Robię tylko to, co trzeba zrobić. Rozmowa z Bezimiennym




Magdalena Żołędź: Jak powstał Bezimienny?
 
Bezimienny (Paweł Baśnik, Justyna Baśnik, Jędrzej Sierpiński): Cyfrowa ikonosfera przenika wszystkie dziedziny, także klasyczne, stając się inspiracją na przykład na gruncie malarstwa. Pojawia się coraz więcej osób, które za pomocą pędzli lub aerografu tworzą obrazy inspirowane kanciastymi teksturami i estetyką programów graficznych. Czujemy, że trend ten jest na tyle silny i świeży, iż na stałe zapisze się w historii malarstwa. Ponadto istotną pobudką dla powstania projektu były nostalgia i eskapizm, jakimi spowita jest niesłabnąca popularność serii gier komputerowych Gothic.


MŻ: Jak wyglądał proces, który doprowadził do stworzenia Bezimiennego? Czy podstawę stanowiły dla was jakieś wcześniejsze realizacje, pod względem technicznym lub konceptualnym wprowadzające w temat?

B: Pomysł na ten projekt zrodził się spontanicznie. Wspominając dzieciństwo odkryliśmy, że wszyscy spędzaliśmy setki godzin zanurzeni w uniwersum tej samej gry. Było ono dla nas wówczas realne – niemalże tak realne, jak świat fizyczny. Doszliśmy do wniosku, że świetnie byłoby powrócić do tej rzeczywistości, tym razem nie tylko poprzez grę, ale poprzez sztukę. Każdy z nas już wcześniej samodzielnie podejmował wątki postcyfrowe. Pracując razem dążyliśmy jednak do tego, aby wypracować sposób malowania, w którym nasze indywidualne strategie nie będą rozpoznawalne. Skupiliśmy się na wiarygodnej referencji do wizualności Gothica.


MŻ: Wymieńcie proszę kilka problemów leżących u podstaw konceptu Bezimiennego i jego twórczości.

B: W związku z tym projektem przez bardzo długi czas tworzyliśmy incognito. Zależało nam na zachowaniu anonimowości, która umożliwiała podtrzymanie pewnego rodzaju iluzji. Wirtualna przestrzeń gry imituje elementy świata fizycznego. My z kolei pragnęliśmy to cyfrowe symulakrum uczynić namacalnym – dokonać pewnego odwrócenia. Chcieliśmy ukazać Bezimiennego (postać, którą w trakcie rozgrywki steruje gracz) jako rzeczywistą osobę, tworzącą fizycznie istniejące obrazy.



Twórcy Bezimiennego: Paweł Baśnik, Jędrzej Sierpiński, Justyna Baśnik



MŻ: O Bezimiennym dowiedziała się z Instagrama. W jaki sposób fotografia uczestniczy w procesie kształtowania jego wizerunku?

B: Instagram z pewnością stanowi ważny element uwiarygadniający, pozwala osadzić cyfrową istotę w ludzkim świecie. Takich instagramowych profili jest oczywiście wiele, można by wymienić choćby cyfrową influencerkę Lil Miquelę. Założenie konta @bezimiennyart wywołało bardzo ciekawy efekt. Choć po czasie ujawniliśmy naszą tożsamość, wiele osób wciąż rozmawia z nami na instagramie tak, jakby rozmawiali z postacią z gry. Prowadzimy dyskusje o malarstwie, posługując się kultowymi tekstami pochodzącymi z fabuły Gothica.


Bezimienny, Autoportret w sukni (Self portrait with a dress), 130x100 cm, 2020


MŻ: Myślę, że współcześnie człowiek w dość instynktowny sposób korzysta z wielu odmiennych, otaczających go narracji. Sama w pewnym sensie włączyłam się do waszej gry, zapraszając Bezimiennego do rozmowy. Co wydaje się wam najbardziej interesujące w świecie cyfrowym?

B: Chyba to, że nie obowiązują w nim ograniczenia występujące w świecie fizycznym. W przypadku uniwersów fantasy, zamieszkiwanych przez surrealistyczne stworzenia, magia jest możliwa. W szerszym kontekście wirtualność jako bezmiar alternatywnych uniwersów jest czymś, o czym zawsze marzyła ludzkość. Sfera cyfrowa jest kontynuacją religijnych i mitologicznych zaświatów.


MŻ: Co najbardziej inspiruje Bezimiennego jako malarza?

B: Prostota świata, w którym żyje, jego malowniczość, niesłychany potencjał metaforyczny. W fabule gry można odnaleźć wiele uderzających analogii do tego, co dzieje się obecnie na świecie. Z kolei prymitywna estetyka świata Bezimiennego jest pełna odniesień do historii sztuki – zawiera na przykład akcenty średniowieczne i barokowe, ale także motywy kubistyczne czy abstrakcyjne geometryczne kompozycje, szczególnie wtedy, gdy gra się buguje.


Bezimienny, widok wystawy oraz detal, Znowu jedna z tych cholernych bestii, fot. M. Bratko, 2022



MŻ: Skąd Bezimienny wie, co dzieje się obecnie na świecie?

B: Jest spostrzegawczy, notuje wszystko w dzienniku i zbiera punkty doświadczenia. Wiedzę czerpał ze skradzionego przez gobliny starożytnego almanachu, pobierał także nauki od nekromanty Xardasa.


MŻ: Jak estetyka cyfrowa wpłynęła na malarstwo?

B: Estetyka cyfrowa jest dla malarstwa tym samym, czym pod koniec XIX wieku stała się fotografia. Wynalazki technologiczne stanowią narzędzie na etapie projektowym, a także wzbogacają wyobraźnię, podsuwając nowe rozwiązania. Zmuszają do poszukiwania nowych form wyrazu. Wielowiekowa tradycja rozprowadzania farby na płótnie, choć może się wydawać wyeksploatowana, wciąż się rozwija, przyswajając sobie kolejne optyki i sposoby patrzenia na świat.


MŻ: Co maluje Bezimienny?

B: Maluje świat, który go otacza. Napotkane postacie i potwory, a także pejzaże, które na co dzień widuje w górniczej dolinie.


Bezimienny, Thora, oil on canvas, 175x140 cm, 2021



MŻ: Jak wygląda proces tworzenia obrazu? Jak Bezimienny formułuje koncepty i selekcjonuje motywy, jak dobiera technikę? Odpowiedzcie proszę w oparciu o przykład Błotnego węża.

B: Błotny Wąż został namalowany specjalnie na wystawę innego kolektywnego projektu, który współtworzymy. Była to zbiorowa wystawa Kościoła Nihilistów, zorganizowana wokół motywu węża. Bezimienny namalował potwora pojawiającego się w pierwszej części gry na terenach Obozu Bractwa, czyli sekciarskiej społeczności odurzającej się narkotykami i wyznającej kult Śniącego. Obrazy Bezimiennego początkowo przedstawiały najbardziej charakterystyczne i rozpoznawalne motywy z gry. Wraz z kolejnymi wystawami poszukiwaliśmy jednak coraz bardziej złożonych i zniuansowanych tematów. Istotnym parametrem danej pracy jest oczywiście rozmiar podobrazia. Niektóre rzeczy wyglądają dobrze na małych płótnach, a inne wybrzmiewają dopiero w wydaniu wielkoformatowym. Technika pozostaje zawsze taka sama. Za pomocą standardowych narzędzi przekładamy gothic’owe tekstury na język malarski.


Bezimienny, Błotny wąż, olej na płótnie,  250x200 cm



MŻ: Czy używacie w procesie twórczym narzędzi związanych z (post)fotografią, jak np. aparat fotograficzny lub printscreen?

B: Proces prawie zawsze wygląda tak samo. Wchodzimy do przestrzeni gry, a następnie za pomocą różnych kodów aranżujemy zaplanowaną wcześniej sytuację. Następnie wykonujemy printscreen, który służy nam jako szkic do obrazu. Dzięki niemu możemy wiernie naśladować estetykę i perspektywę zaproponowane w grze.


MŻ: Jako ktoś, kto zajmuje się fotografią, doceniam prace Bezimiennego jako skomplikowany system reprodukcji – cyfrowych i analogowych. Niektóre spośród obrazów mogłyby funkcjonować samodzielnie, poza kontekstem gry Gothic. Na przykład w pracy Pochodzenie świata podejmujecie raczej uniwersalny problem. Praca jest także w jakiś sposób autonomiczna pod względem estetycznym. Jakie znaczenie ma dla was wielokrotna i wielopoziomowa reprodukcja jako metoda przedstawiania rzeczywistości?

B: Pochodzenie świata jest oczywiście nawiązaniem do słynnego dzieła Gustave’a Courbeta. Jak już wspominaliśmy, gra koresponduje z szeroko pojętą historią sztuki. W Pochodzeniu – jak i w przypadku wielu innych obrazów namalowanych na wystawę Łapy precz! w galerii 66P – motyw nie jest tak oczywisty, jak w naszych wcześniejszych pracach. Są to sceny, których nie napotykamy w toku gry. Zaaranżowaliśmy je samodzielnie, by wykroczyć poza fabułę oficjalnej serii. Wystawa zawierała wątki feministyczne. Zainspirowaliśmy się wówczas alternatywną, fanowską wersją Gothica z 2007 r., w której główną postacią zamiast Bezimiennego jest Velaya. Velaya to w oficjalnej wersji niewolnica, a w alternatywnej wojowniczka, która rozprawia się z seksizmem i odgrywa decydującą rolę w fabule. Jest charakterystycznym, że w uniwersach fantasy często wraz z etosem rycerstwa i bohaterstwa przemycone zostają patriarchalne schematy. W serii Gothic występuje niewiele postaci kobiecych, a jeśli już się pojawiają, zazwyczaj są niewolnicami i służącymi. Alternatywna wersja gry odwraca tę narrację. Wystawa została zrealizowana w okresie, w którym wskutek zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej doszło do licznych napięć społecznych. Relację między grą a rzeczywistością wzmocniła pandemia. Otóż w wersji gry, na którą się powołaliśmy, pojawia się wątek zarazy dziesiątkującej zamieszkującą miasto społeczność. Ta mnogość analogii, metafor i rozwiązań formalnych pozwala użyć pozornie prostej gry podczas budowania wypowiedzi na założony, także poważny temat.


Bezimienny, Velaya, olej na płótnie, 160x120 cm, 2019


Bezimienny, Pochodzenie świata, olej na płótnie, 60x80 cm, 2020


MŻ: Bezimienny jest mieszkańcem gry, czy Instagrama?

B: Bezimienny jest po prostu częścią współczesnej kultury i sztuki. Uniwersum estetyczne gier komputerowych przez długi czas było niesprawiedliwie rozpatrywane wyłącznie w kategoriach prostej rozrywki – a to przecież o wiele głębszy problem. Sam o sobie powiedziałby zapewne: Jestem szanowanym obywatelem Khorinis.


MŻ: Jako autorzy projektu tworzycie prace malarskie. Jakiego medium w takim razie używa sam Bezimienny?

B: Bezimienny odpowiedziałby pewnie: Robię tylko to, co trzeba zrobić.


MŻ: Z jakich narzędzi korzystacie, aby tworzyć wizerunek Bezimiennego? Pytam o całość projektu: koncept postaci, jej wygląd, toczącą się wokół Bezimiennego narrację (udostępnioną na Instagramie) oraz jego dorobek twórczy.

B: Na całość projektu nie składają się wyłącznie obrazy na płótnach, lecz również ich fotograficzne reprodukcje figurujące w internecie i cyfrowe reprezentacje gothic’owego świata. Tworzymy między innymi krótkie filmy przedstawiające ten świat. Zdarzyło nam się także udzielić wywiadu zorganizowanego w środowisku gry.




MŻ: Które z prac Bezimiennego uważacie za najbardziej przełomowe?

B: Pierwsze trzy obrazy inicjujące ten projekt wysłaliśmy na konkurs malarski Bielska Jesień. Były to prace: Velaya, Krwiopijca oraz Bagienne ziele. W regulaminie konkursu przyzwalano na zgłaszanie prac anonimowych. Dostaliśmy wówczas nagrodę magazynu Szum i przykuliśmy uwagę środowiska artystycznego. Później zrealizowaliśmy kilka wystaw – kolejna odbędzie się pod koniec maja w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Obrazy, które przygotowujemy na ten pokaz, będą malowane nieco inaczej, niż dotychczas. Być może okażą się ważnym krokiem w ewolucji malarstwa Bezimiennego.

Bezimienny, Bagienne ziele, olej na płótnie, 90x70 cm, 2019
Bezimienny, Krwiopijca, olej na płótnie, 160x140 cm, 2019
Bezimienny, Velaya, olej na płótnie, 160x120 cm, 2019



MŻ: Zdradzicie nam coś więcej na temat nadchodzącej wystawy?

B: Wszystkie zaplanowane prace są wciąż w procesie powstawania, ale możemy wyjawić, że tym razem będą malowane na drewnianych podłożach, postarzane specjalnymi werniksami i zamknięte w zabytkowych ramach. Chcemy, by stały się integralną częścią muzealnych zbiorów, pośród których będą prezentowane. Pragniemy tym samym wyeksponować pewne zbieżności pomiędzy wizualnością Gothic’a i przedmodernistycznym malarstwem. Wspólnymi dla tych pozornie radykalnie odmiennych form są na przykład synteza kształtów i ostrość detalu. Na wystawie pojawi się kilka niewielkich portretów i jeden duży obraz, który ściśle korespondować będzie z XVI-wiecznym Epitafium Nicolasa Jenkwitza.


MŻ: W jaki sposób pracujecie nad ekspozycją swoich prac podczas wystawy?

B: Aranżujemy przestrzeń nie tylko w taki sposób, aby stworzyć relacje pomiędzy obrazami, ale staramy się także nawiązywać do wnętrz przedstawionych w samej grze. Przykład stanowi wystawa Znowu jedna z tych cholernych bestii w galerii Widna. W głębi galerii umieściliśmy wówczas na antresoli skrzynię ze skarbem. Żeby się do niej dostać, trzeba było przedostać się przez całą przestrzeń galerii wypełnionej wizerunkami gothic’owych potworów strzegących zazwyczaj tego typu artefaktów.


Bezimienny, widok wystawy Znowu jedna z tych cholernych bestii, galeria Widna, 2022, fot. M. Bratko


MŻ: Co było w skrzyni? Co stanowi skarb w świecie Bezimiennego?

B: Skrzynia była wypełniona pomalowanymi na niebiesko kamieniami, które miały imitować magiczną rudę –  jeden z najważniejszych kruszców w uniwersum gry.


MŻ: Na waszych wystawach oprócz obrazów malarskich pojawiają się między innymi obiekty. Jakie jeszcze techniki stosujecie, przygotowując ekspozycję?

B: Na wystawach pojawiają się obiekty przestrzenne, które jednak zawsze zawierają jakiś element malarski. Obiekty przedstawiające znaną gothic’ową roślinę zwaną bagiennym zielem to wycięte laserowo płyty pokryte warstwą farby. Gładkie olejne sfumato imituje teksturę rośliny. Podobnie było ze skrzynią, o której opowiadaliśmy. Aranżacje przestrzenne mają przede wszystkim dopełniać scenograficznie świat zaprezentowany na obrazach, które zawsze pozostają trzonem projektu.


Bezimienny, widok z wystawy Łapy precz! Kościół Nihilistów - 66P, 2021, fot. Alicja Kielan


MŻ: Jak Bezimienny wyjaśniłby relacje między rzeczywistością a światem przedstawionym na obrazach?

B: Dla Bezimiennego świat Gothica jest więzieniem, z którego próbuje się wydostać. Kolonia karna w Górniczej Dolinie, do której go zesłano, to niebezpieczne, a zarazem bardzo malownicze miejsce.


MŻ: Gdzie kończy się według was tzw. malarstwo tradycyjne?

B: Istotą malarstwa klasycznego jest po prostu farba. Mniejsza z tym, jaka i w jakim porządku rozprowadzana na podobraziu. Wszystko, co nie jest zakotwiczone w tej materialnie istniejącej substancji, jest już pewnego rodzaju ekstensją, wyjściem poza tradycyjne ramy malarstwa. Ważnym dla malarstwa było obowiązujące przez długi czas przekonanie, iż używając tego medium, artysta może ukazać swój rys indywidualny, może zaznaczyć są twórczą unikalność. Nie musimy chyba wyjaśniać, jak bardzo ów potencjał jest płynny i niejednoznaczny.


MŻ: Czy twórczość Bezimiennego można określić jako malarstwo cyfrowe? A jeśli tak – co to dokładnie oznacza?

B: Malarstwo cyfrowe definiujemy raczej jako działanie warsztatowe oparte na zasadach analogicznych do zasad klasycznych. Różnica polega na tym, że efekt ma formę cyfrową. Mogą to być na przykład obrazy tworzone na tablecie i eksponowane wirtualnie, ewentualnie reprodukowane w formie wydruku. W naszym przypadku punktem odniesienia jest sfera cyfrowa, ale proces jest przeprowadzany analogowo i wynika z niego obiekt materialny. Być może termin malarstwo post-cyfrowe bardziej pasuje do tego, czym zajmuje się Bezimienny.


MŻ: W wywiadzie dla Przemijam TV Bezimienny zauważa, że malarstwo inspirowane estetyką postcyfrową jest bardzo popularne. Jakiego twórcę doceniacie najbardziej?

B: Ciężko ustalić tu jakąś hierarchię, ale urzekają nas na przykład obrazy Juliusa Hofmanna, Rute Merk, Oli’ego Epp’a, Gao Hang. W Polsce super obrazy maluje Adam Kozicki.


MŻ: Kogo bardziej zainteresował Bezimienny? Krytyków sztuki, malarzy, czy graczy komputerowych? Z czego to wynika?

B: Trudno to oszacować, ale znaczna część naszych odbiorców to osoby spoza środowisk artystycznych, głównie fani Gothica. Większość z nich nie śledzi sytuacji artworldu i tego rodzaju zjawisko może być dla nich ciekawe. Pamiętajmy jednak, że nasze malarstwo to tylko kropla w morzu inicjatyw zakorzenionych w świecie Gothica. Wiele osób tworzy i publikuje, anonimowo lub nie, własną gothic’ową sztukę. YouTube pełen jest niesamowitych przeróbek (tzw. machinim), filmów, memów i rapu klejonego z pociętych dialogów.


Bezimienny, widok z wystawy Łapy precz! Kościół Nihilistów - 66P, 2021


MŻ: Jak wyglądałaby wasza wymarzona wystawa i gdzie by się odbywała?

B: Od dłuższego czasu myślimy o tym, żeby pokazać nasze malarstwo w Niemczech, skąd pochodzi Gothic. Ciekawi nas, jak ten pomysł na obrazy zostałby odebrany w tamtejszym środowisku fanów gry i artystów.


MŻ: Jaka cecha obrazu cyfrowego lub wizualnych jakości świata wirtualnego interesuje was najbardziej?

B: Mówi się, że dana treść, raz wrzucona do internetu, zostaje w nim na zawsze. To ciekawe, że trwałość wiąże się dziś częściej z wirtualnością, niż z materią. W przeciwieństwie do klasycznie rozumianego malarstwa, obraz cyfrowy nie podlega zmianom wskutek upływu czasu. Może istnieć w niezmienionej formie tak długo, jak nośnik, na którym się znajduje. Jednocześnie istnieje możliwość jego multiplikacji i ekspozycji w różnych wariantach.


MŻ: Z czym kojarzy wam się termin postfotografia?

B: Zazwyczaj fotografia jawi się nam jako wiarygodne i obiektywne odzwierciedlenie otaczającego nas świata. Postfotografia narusza ten schemat, rozszerza rzeczywistość rejestrowaną przez obiektyw lub wręcz całkowicie traci funkcję reprezentacji.




Bezimienny – kolektyw malarski założony w 2019 r. przez Pawła Baśnika, Justynę Baśnik i Jędrzeja Sierpińskiego. Tworzy obrazy inspirowane wizualnością serii gier RPG Gothic. Jeden z przedstawicieli malarstwa postcyfrowego.